Na podróż do Jordanii udaliśmy się z lotniska w Modlinie i wylądowaliśmy na lotnisku Queen Alia Airport na obrzeżach Ammanu (stolicy Jordanii). Już wcześniej przed wylotem, wykupiliśmy Jordan Pass umożliwiający zwiedzanie 40 najważniejszych obiektów kulturowych Jordanii w tym Petry, czy pustyni Wadi Rum. Wykupienie Jordan Pass przed przybyciem do Jordanii, zwolniło nas z opłaty wizowej wynoszącej 40 dinarów jordańskich potocznie zwanych jod. Warunek, który należało tu spełnić dodatkowo, to spędzenie w kraju minimum 3 nocy. Jest jeszcze jeden sposób na uniknięcie opłaty wizowej, tj. przylot bezpośrednio do Akaby i spędzenie tam także minimum 3 nocy.

Dzień 1

Lot trwał nieco ponad 4 godziny. Zaraz po wylądowaniu na lotnisku w Ammanie, udaliśmy się do kolejki dla posiadaczy Jordan Pass w celu podstemplowania wizy w paszporcie. W kolejce spędziliśmy ponad 2 godziny.
Następnym realizowanym i polecanym przez nas krokiem po przybycie do Jordanii, jeszcze na lotnisku w Ammanie jest wykupienie lokalnej karty sim. Zdecydowaliśmy się na starter Orange w cenie 15 jod (mieliśmy 20 minut na rozmowy międzynarodowe oraz 20 GB internetu).
Ostatnim krokiem na lotnisku, było odebranie wypożyczonego samochodu.
Przed przylotem wybraliśmy lokalną wypożyczalnię Al-Salehin, którą zdecydowanie możemy polecić z racji na profesjonalną obsługę. Samochód, który został nam dostarczony, był praktycznie nowy i czysty zarówno zewnątrz jak i wewnątrz.

Wypożyczalnia samochodów Al-Salehin, która funkcjonuje w Jordanii od 1996 roku, posiada dużą flotę samochodów. Każdy znajdzie coś na miarę własnych potrzeb z racji na szeroki wybór aut od ekonomicznych, rodzinnych po luksusowe. Firma gwarantuje dostawę i odbiór auta na lotnisku i przejściach granicznych.

Kontakt do wypożyczalni dla osób szukających auta w rozsądnych pieniądzach:

Email: a.ajarmeh@alsalehin.com – Cell phone: 00962 796333782 – Ahmad, 00962 795696042 – Waleed

Samochód został nam podstawiony w umówionym miejscu, skąd wyruszyliśmy w dalszą podróż.

Pierwszym celem do którego się udaliśmy, był  hotel 4*hotelu Dead Sea Spa Resort, do którego dotarliśmy trasą przez Madabę. Po drodze zatrzymywaliśmy się kilkukrotnie, by obserwować piękne górskie tereny i fotografować niezwykłe, inne jak dla nas malownicze krajobrazy.

W naszym pierwszym hotelu do dyspozycji mieliśmy, naprawdę przestronny apartament. Obejmował on dwa duże pokoje, łazienkę oraz okalający całość ogromnym balkonem z widokiem na Morze Martwe.

Dzień 2

Nad Morze martwe, a tak naprawdę jezioro (najniżej położony punkt na powierzchni ziemi), udaliśmy się z samego rana. Spędziliśmy tam błogi czas, pływając, a właściwie unosząc się na wodzie. Musicie odwiedzić to miejsce, gdyż jest to spa dla ciała i duszy. Kąpiel jest niesamowitym przeżyciem. Woda jest tak słona, że unosi nawet osoby nie umiejące pływać. Dla zdrowia i urody polecamy posmarować się błotem z morza, które powinno się zmyć jak poleca miejscowy ratownik po 10-12 min. Przy kąpieli należy zachować czujność, by woda nie dostała się do oczu, gdyż może okazać się to bardzo nieprzyjemnym doświadczeniem. Kąpieli także nie należy przeciągać w czasie, szczególnie jeśli mamy wrażliwą skórę  i każdorazowo należy opłukać się czystą wodą pod prysznicem. Zatem słona woda ma swoje plusy i minusy i jak zawsze warto pamiętać, by zachować zdrowy umiar i robić przerwy w kąpieli, która jednorazowo powinna trwać 15- 20 min.

Wracając jednak do naszej podróży. Przerwaliśmy ten błogi relaks nad wodą, nie chcąc się nadto rozleniwić i w kolejnym etapie naszej drogi postanowiliśmy, wjechać na górę Nebo. Według lokalnej tradycji z góry Nebo biblijny Mojżesz miał zobaczyć Ziemię Obiecaną, do której nie było mu jednak dane wkroczyć razem z plemionami izraelskimi. Przechadzając się po górze zobaczyliśmy Panoramę m.in. Jerozolimy.

Cofając się z tego malowniczego miejsca, jedno z nas z racji na dużą wysokość, było pełne obaw. Wjazd, był pasjonujący, a zjazd jeszcze bardziej. Sama trasa stanowiła osobliwą ciekawostkę, atrakcję. Kręta i stroma droga bez zabezpieczeń, wydawała się bardzo ryzykowana. Ostatecznie jednak przełamując własne obawy, dotarliśmy do punktu wyjścia, skąd skierowaliśmy dalej na drogą nr 65, gdzie z powodu zamieszek związanych z podniesieniem ceny benzyny, zostaliśmy zatrzymani wraz z innymi turystami. Następnie cała kolumna aut, została eskortowana przez policję i wojsko na odcinku ok. 30 km.

Nie mogliśmy też pominąć kolejnego ciekawego punktu po trasie. Zrobiliśmy, więc przystanek na zwiedzanie zamku krzyżowców Al-Karak.

Ok. godziny 21 dotarliśmy do miejscowości Wadi Musa, gdzie zatrzymaliśmy się w hotelu Valentine Inn Luxury Hotel. Wieczorem wyszliśmy jeszcze do lokalnej restauracji.

Dzień 3

Trzeciego dnia już o 7 rano, wybraliśmy się do kluczowego punktu naszej podróży, czyli do Petry. Pokonaliśmy całą trasę wzdłuż głównej drogi, przechadzaliśmy się również bocznymi szlakami. Rozpoczęliśmy od przejścia przez Visitor Center, wzdłuż ścieżki pomiędzy skałami idąc Canyonem doszliśmy do najpopularniejszego w całej Petrze Skarbca Faraona.

Idąc dalej główną uliczką, zboczyliśmy na górską trasę, której celem było zdobycie szczytu Tomb of Unayshu. U celu  zrobiliśmy sobie zdjęcia z widokiem na Skarbiec Faraona i wypiliśmy pyszny świeżo wyciskany sok z pomarańczy i granatów. Napój serwowany w takim miejscu, w takiej scenerii z tak cudownym widokiem, wierzcie mi … smakuję szczególnie!

Po powrocie na główny szlak, ponownie zboczyliśmy z trasy, by wejść na kolejne szczyty i pasma górskie: Haut-lieu du Sacriface, Świątynię Ogrodową, Grób Żołnierza, Złamany Frontowy Grobowiec i Jaskinię Czaszek. Kolejnym etapem, był przepiękny amfiteatr, który zrobił na nas ogromne wrażenie. Idąc dalej wzdłuż głównego szlaku Petry, mieliśmy okazję podziwiać wiele punktów historycznych w tym klasztor i kościół. Po dojściu do centrum Petry naszym kolejnym celem była wykuta w skale budowla Ad-Dajr, znajdująca się na górze Monastery. W czasie spędzonych 9 h wędrówki, łącznie przeszliśmy ok. 20 kilometrów + relaksujący spacer powrotny do hotelu oddalonego ok. 2 km od Petry.

Wieczorem zjedliśmy pyszną kolację w Time Restaurant, gdzie szef kuchni, zarekomendował nam dania, które dla każdego z nas zgodnie z preferencjami, stanowiły prawdziwą ucztę, a sam posiłek, był idealne zwieńczeniem wieczoru. Po zakończonej biesiadzie, podano nam herbatę ziołową. Wystrój tego miejsca sprawił, że było ono niezwykle klimatyczne, przytulne, ciepłe. Relaksując się przy sziszy można, by spędzić tam wiele godzin, aż do rana.

Dzień 4

Punktem numer  4, a właściwie 5 naszej wyprawy, była Pustynia rodem z Marsa, czyli Wadi Rum. Na pustynię z Wadi Musa wyruszyliśmy po 8 rano, by dotrzeć na parking Campu ok. godziny 11. Wybraliśmy Camp Jamal, jeszcze w Polsce. Na parkingu zostawiliśmy samochód, skąd zostaliśmy przewiezieni do Campu. Od godziny 14, rozpoczęliśmy Jeep Tour. Oznaczało to -4 godziny jazdy po pustyni i zwiedzanie najciekawszych jej zakątów. Poniżej przesyłamy kilka zdjęć z tych magicznych pustynnych miejsc.

Po powrocie do Campu ok. godziny 19 mieliśmy godzinna przerwę, po której miejsce miała, tradycyjna beduińska kolacja. Wszyscy goście zebrali się w namiocie, w którym spędziliśmy wieczór popijając herbatę, paląc sziszę i tańcząc z goszczącymi nas Beduinami. Po powrocie do namiotu, delektowaliśmy się widokiem spadających gwiazd i tych , które w tym miejscu na ziemi świecą wyjątkowo jasno na nieboskłonie. Spędzenie nocy na środku pustyni w namiocie, który pozwala obserwować piękno natury jest ciekawym doświadczeniem i wspomnieniem na całe życie.

 

Dzień 5

Nazajutrz, po zjedzeniu wspólnego posiłku z innymi goszczącymi u Beduinów turystami, wyruszyliśmy w drogę  do Akaby.

Do celu dojechaliśmy ok. godziny 11. Zameldowaliśmy się w klimatycznym butikowym, acz uroczym hotelu Taj i przespacerowaliśmy się ulicą Ar-Razi prosto na plażę Al.-Ghandour Beach. Ok. godziny 13.30 wróciliśmy do naszego lokum, gdzie umówiliśmy się na zdanie samochodu z wypożyczalni.

Kierowca z wypożyczalni Al.-Salehin odbierając auto od nas, w swej uprzejmości  podwiózł nas na plaże South Beach, oddaloną od hotelu ok. 12 km.  Na plaży South Beach, spędziliśmy czas delektując się słońcem i widokiem morza. Powrót zaplanowaliśmy jako przyjemny spacer. Jednak po 3 km, postanowiliśmy złapać stopa. Sympatycznym i pomocnym kierowcą, okazał się miejscowy kierowca z  Akaby, który odwiózł nas do hotelu. Po małym odpoczynku wyruszyliśmy zwiedzać miasto i ponownie skosztować miejscowych specjałów.

Dzień 6

Dzień 6 rozpoczęliśmy w Akabie od smakowitego śniadania, po którym udaliśmy się do zamku Aqaba Fortress.

Dalsze kroki skierowaliśmy na miejscowe wielobarwne, często aromatyczne stragany, po czym taksówką udaliśmy się ponownie na plaże South Beach. Cenna może okazać się dla wszystkich informacja, iż w taksówkach nie ma taksometrów i należy ustalić z kierowcą stawkę przed przejazdem. Z centrum Akaby na plaże South Beach kurs może się wahać pomiędzy 5 a 10 jod, zatem rozpiętość cenowa jest dość szeroka.

Po przybyciu do South Beach razem z zapoznanymi na miejscu nowymi znajomymi z Polski, udaliśmy na nurkowanie do centrum nurkowania Aqaba Bedouin Dive. Po krótkim szkolenie teoretycznym wyruszyliśmy na plażę, gdzie mieliśmy okazję ponurkować pod opieką doświadczonych, przesympatycznych i bardzo radosnych instruktorów. Nurkując mieliśmy okazję zobaczyć jedne z piękniejszych raf koralowych na świecie.

Po powrocie do centrum Akaby, udaliśmy się do naszego kameralnego hotelu, a następnie dalej kosztować miejscowej kuchni w kolejnej polecanej nam przez innych Polaków restauracji.

Dzień 7

Ostatniego dnia udaliśmy się na miejscową plażę, a także nabyliśmy pamiątki, smakołyki zakupione na straganach. Na lotnisko w Akabie udaliśmy się taksówką, koszt taxi na lotnisko od 8 do 15 jod z centrum.

Podsumowując nasz wyjazd, trzeba napisać, że Jordania, to malowniczy cudowny, różnorodny kraj, który warto, a nawet trzeba zwiedzić. Mimo małego terytorium, możemy przemierzać pustynie, kaniony, góry, być nad morzami, nurkować, próbować wyśmienitych potraw oraz przede wszystkim, zobaczyć Petrę tj. jeden z Siedmiu Cudów Świata.  Jordania jest małym, lecz bogatym w atrakcje turystyczne krajem arabskim. Ludzie tu są bardzo otwarci, sympatyczni i ufni względem turystów. Naturalnie są to nasze osobiste odczucia i doświadczenia, ale nie ma wątpliwości, że potwierdzą to inni Polacy, inni obcokrajowcy- turyści, którzy mieli okazję zwiedzać to niesamowite miejsce na ziemi.

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

ZOBACZ RÓWNIEŻ