Tomaszowi Narkunowi (16-3) nie udała się przesiadka do wagi ciężkiej. Pochodzący ze Stargardu Szczecińskiego musiał uznać wyższość Anglika Philipa De Friesa (17-6), który zdominował go w całej walce.

Walka Tomasz Narkun vs Philip De Fries była głównym starciem wieczoru gali KSW 47, która odbyła się w łódzkiej Atlas Arenie. W pojedynku, który był zakontraktowany na 5 rund, dominował Philip De Fries, który bronił mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej. Na początku walki nieznaczną przewagę szybkości miał Tomasz Narkun, który świetnie unikał ciosów rywala. Pierwszy nawet trafił De Friesa lewym prostym. Niestety po chwili De Fries wyczekał Polaka i kontrującym prawym prostym trafił Narkuna, który padł na deski.

Anglik od razu rzucił się na Narkuna i zaczął go dobijać ciosami. Polak był w chwilowym kryzysie i wydawać by się mogło, że walka za chwilę się zakończy, ale dzięki silnej woli Narkun wydostał się z opresji i przetrwał do końca pierwszej rundy. W drugiej rundzie obaj zawodnicy walczyli zachowawczo. De Fries dosyć szybko powalił Narkuna i rozbijał go ciosami z góry. Runda wyglądała na kolejną przegraną przez „Żyrafę”, ale niespodziewanie Narkun wyrwał się z uścisku Anglika i był bliski skończenia walki efektownym mocnym duszeniem. Anglik już „odpływał” i zabrakło dosłownie kilku sekund, żeby skończyć ten pojedynek, ponieważ wybił gong kończący drugą rundę.

Zobacz również: STS i KSW przedłużają kontrakt

W trzeciej rundzie walka wyglądała jakby toczyła się w zwolnionym tempie. Obaj zawodnicy byli potwornie wycieńczeni. Narkun kilka razy trafił De Friesa mocnym low-kickiem, lecz na Angliku nie zrobiło to większego wrażenia. W pewnym momencie De Fries podciął Narkuna przewracając go na deski i konsekwentnie obijając z górnej pozycji. Narkun co jakiś czas próbował wyprowadzać ciosy, ale większość była blokowana przez Anglika. W czwartej rundzie działo się bardzo niewiele, obaj zawodnicy byli jeszcze bardziej zmęczeni i walczyli asekuracyjnie, tak aby nie doszedł do nich jakiś „pechowy” cios. Niektórzy niecierpliwi kibice, którzy byli spragnieni krwawej efektownej jatki, opuszczali już halę.

Na początku piątej rundy Tomasz Narkun agresywnie ruszył na rywala. Doszło do wymiany ciosów, w której lepszy okazał się Polak, zaskakując Anglika efektowną kombinacją. De Fries klinczował przy siatce i znów obalił Narkuna na deski. Narkun próbował założyć trójkąt nogami, ale De Fries zachowywał czujność. Anglik był wystarczająco aktywny, by sędzia nie podnosił walki do stójki. Sędziowie punktowali 50-45 i 2 razy 50-44 na korzyść Philipa De Friesa.

KSW 47, Tomasz Narkun po porażce z Philipem De Friesem: Prawdziwy wojownik kiedyś musi oberwać, zobacz materiał:

https://twitter.com/KSW_MMA/status/1109592654415831047

Zobacz więcej w kategorii: Sporty walki

3 Komentarze

  1. Wielki szacun dla niego! Ma chłop jaja, że w ogóle spróbował sił w kategorii ciężkiej!

  2. Tomuś nie płacz!

  3. Narkun cwaniaczku, należało ci sie!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

FAME MMA 4: Polak pokonał Ferrariego i uderzył go po walce!

Adrian „Polak” Polański pokonał decyzją sędziowską po wyrównanym